English German French Polish
Tekst
   2010-09-10 | 

Oczy Dismasa
pasja, 2008-03-22



„Z najbliższego słupa dobiegało ochrypłe, bezsensowne śpiewanie. Wiszący na nim Gestas pod koniec trzeciej godziny oszalał od much i słońca. Nucił teraz coś cicho o winorośli, kręcąc co jakiś czas pokrytą zawojem głową; much wzbijały się wówczas leniwie z jego twarzy, by zaraz na nią wrócić.
 
Dismas na drugim slupie cierpiał bardziej niż dwaj pozostali, gdyż nie popadł w omdlenie, często i miarowo kręcił głową to w prawo, to w lewo, tak, by uchem dotykać ramienia.
 
Jeszui powodziło się lepiej niż tamtym. Już w pierwszej godzinie zaczął mdleć, a potem stracil przytomność i zwiesił głowę w rozwiniętym zawoju. Toteż muchy i ślepaki pokryły go zupełnie i twarz skazańca przestała być widoczna pod czarną, ruchomą maską. Tłuste ślepaki obsiadły pachwinę, brzuch i pachy, ssąc pożółkłe obnażone ciało.
 
Posłuszny gestom człowieka w kapturze, jeden z oprawców wziął włócznię, drugi zaś przyniósł pod słup wiadro i gąbkę. Pierwszy uniósł włócznię i trącił nią kilkakrotnie najpierw jedną, a potem drugą rękę Jeszui; obie były rozciągnięte i przywiązanie sznurami do poprzecznej belki. Ciało z wystającymi żebrami drgnęło. Oprawca przesunął końcem włóczni po brzuchu. Wtedy Jeszua uniósł głowę, brzęczący rój much poderwał się i ukazała się nabrzmiała od ukąszeń twarz powieszonego; zmieniona nie do poznania twarz o opuchniętych oczach.

Ha –Nocri rozwarł powieki i spojrzał w dół. Jego oczy, zazwyczaj jasne, zmętniały.
- Ha-Nocri ! – powiedział oprawca.
Ha-Nocri poruszył spuchniętymi wargami i odpowiedział ochrypłym, zbójeckim głosem:
- Czego chcesz ? Po co do mnie przyszedłeś ?
- Pij - powiedział oprawca i podniósł ku wargom Jeszui nasiąkniętą wodą gąbkę. W oczach tamtego błysnęła radość; przylgnął ustami do gąbki i zaczął łapczywie wysysać wilgoć.
Z sąsiedniego słupa dał się słyszeć głos Dismasa:
- To niesprawiedliwe ! Jestem takim samym złoczyńcą jak on !
 
Dismas naprężył się, ale nie mógł się poruszyć; jego ręce były po trzykroć przywiązane do belki pętlami powrozów. Wciągnął brzuch, wpił się paznokciami w końce belki, głowę zwrócił w stronę słupa Jeszui. Wzrok jego wyrażał (…)”
 
Michaił Bułhakow Mistrz i Małgorzata
tłumaczenie: Andrzej Drawicz  
______________________________________________________________________________________________________________
 
Jego
wzrok wyrażał prawie wszystko:
pragnienie, ból, cierpienie, żal, rozpacz, rezygnację, upór, nadzieję,
zwątpienie, strach, zazdrość, nienawiść, niedowierzanie, ból, rozpacz, pragnienie,
nadzieję, konanie, miłość, nienawiść, znowu jeszcze większy ból, wciąż narastający, okrutny, 
bezlitosny; niezrozumienie, niepogodzenie się, wciąż to samo pytanie, i znowu samotność, zbliżający się koniec,
po trzykroć i stokroć nienawiść, błysk na czarnym niebie, odgłos grzmotu na dalekich skałach, zapach kwiatów na łące,
ogród i kwitnące w maju drzewa, głos ptaków o czwartej nad ranem, twarze oprawców, wielkie niespełnione pragnienie,
drganie powiek i mięśni nóg, drganie serca, gorycz i suchość, coraz większa cisza i słońce w ciemności na rozkwitającym niebie,
szum morza spływającego po skałach, odgłos kroków za drzwiami, czyjeś oczy wpatrzone w szczyt góry (…); i głos, ten sam głos,
który kiedyś (…); w środku ciała nie ma już serca, lodowatość wypełzająca ze wszystkich ran, coraz większa cisza, ostatnie uderzenia,
coraz wolniejsze
jakieś niezdarne
jakby inne
dalekie
obce
nie
(..)



Powrót do Archiwum Impresji


Licznik
843816
© Promethidion.eu 2010 Wszelkie Prawa ZastrzeżoneKontakt | Partnerstwo i Mecenat | Księga gości