|
Pablo Picasso Femme au miroir (Femme accroupie) 1937, Öl auf Leinwand, 129,8 x 194,7 cm © VG Bild-Kunst, Bonn
Do 13 czerwca można w Dűsseldorfie oglądać chyba wszystko to, czym dzisiaj szczyci się galeria Kunstsammlung Nordrhein-Westfalen. Największe dzieła najznakomitszych artystów. Pabla Picassa, Henri Matisse’a, Andy Warhola, Wassily Kandinsky’ego, Ernsta Ludwiga Kirchnera. Augusta Macke, Maxa Ernsta i Paula Klee. Josepha Beuysa, Georgesa Braque i René Magritte. Jeszcze wielu innych, wspaniałych. Na innej wystawie możemy też zobaczyć instalacje Moniki Sosnowskiej, polskiej artystki.
K21 Ständehaus "Silent Revolution" - Nowy pokaz stałej kolekcji muzeum Kunstsammlung Nordrhein-Westfalen 27 February - 13 June 2010
Wśród wystawionych w Dűsseldorfie dzieł jest jeden obraz szczególny: to scena powszechnie zaliczana do tych na pewno najokrutniejszych w historii malarstwa. To NOC Maxa Beckmanna. Obraz został namalowany na przełomie 1918/1919 przez artystę przerażonego ludzkim okrucieństwem: było to świeżo po zakończeniu jednej z najbardziej bezwzględnych wojen świata. Swoją fabułą - i bezlitosnym ukazaniem człowieczego wyrafinowania w zadawaniu bólu – nawiązuje niewątpliwie do okropności wojny Francisco de Goyi.
To obraz bardzo bogaty w treści i niełatwy w odbiorze. Zastosowane przez Beckmanna deformacje osi widzenia, zakrzywienia linii, symbole i ukryte szczegóły – powodują, iż obrazu nie da się odczytać ani jednoznacznie, ani tym bardziej w trakcie pobieżnego oglądu. Dlatego też proponujemy Państwu dwa formaty tego niezwykłego płótna (w oryginale: 133 x 154 cm). Po tym standardowym. oto ten pełny, jakim dysponujemy. Poniżej zamieszczamy też opis tego obrazu zaczerpnięty z monografii ‘Max Beckmann’ Stephana Lacknera, wydanej w 1983 roku.
Jutro, dla ułatwienia, zamieścimy tłumaczenie na język polski. Dzisiaj jedynie wyjaśniamy, że widzimy scenę napadu na rodzinę: uduszenie mężczyzny, ale najpierw zmiażdżenie mu kości. Gwałt na związanej kobiecie: jeden, który już miał miejsce i drugi – jeszcze okrutniejszy – który czeka ją jeszcze przed śmiercią. Widzimy też dziecko, które jest świadkiem wszystkiego. Psa, który nie wie, jak bronić swych właścicieli. Inną kobietę, która tam jest i nie robi nic, aby przerwać tę kaźń...
___________________________________________________________________________________________
"Jest to zdecydowanie jeden z najbardziej szokujących obrazów kiedykolwiek namalowanych. Inni artyści, zazwyczaj motywowani wyższymi celami takimi jak patriotyzm czy pacyfizm, pokazywali dramaty wojny, ich przemilczanie oraz męczeństwo; tortury i ból często są reprezentowane przez grzeszników ciągnących do piekła, a smażenie i ścinanie świętych obrazuje służenienie wyższej świętości, jaką jest Bóg. Ale Beckmann nie widzi sensu w cierpieniu, które pokazuje; nie ma tam ani chwały dla kogokolwiek, ani kompensaty, ani nawet napawania się sprawiedliwością, którą osiągnąć można jedynie poprzez nieskończony ból. Beckamann oskarża naturę ludzką samą w sobie i wydaje się, że nie ma żadnej fizycznej ucieczki z tego przygniatającego samooskarżenia. Ofiary i agresorzy razem są przypierani do muru. Nie ma żadnej drogi ucieczki.
"A jednak, zastanawiająco, kompozycja jest wizualnie satysfakcjonująca: wygląda jak zbudowana przez mistrza stolarskiego. To jest najbardziej okrutny aspekt tego dzieła; pokazuje skrajne uporządkowanie, jakby mówiło: W taki sposób rzeczy powinny być, taka jest "prawidłowość". Nie tylko projekt, ze swoimi równoległymi i dopełniającymi się kątami, demonstruje zdemoralizowane "prawo i porządek"; kolory także wydają się być świadomie rozmieszczone. Kobieta będąca na pierwszym planie po prawej stronie, może nosić niebieski gorset, ponieważ język uduszonego mężczyzny na górze po lewej zmienił kolor na niebieski, a malarz potrzebował kolorystycznej równowagi. Krawat oprawcy może być źółty by korespondować z zółtym woskiem ze świec.
"Beckman porzucił chrześcijański symbolizm, którego używał w poprzednich dziełach. Nie ma żadnego zbawienia w zasięgu wzroku. Ktoś może rozważać, czy maleńki krzyż w oknie na tle ciemności zalegającej na zewnątrz, nie jest symbolem nadziei, ale odmiennie w takim razie, presja w małej, ciasnej komnacie tortur pozostaje bez ujścia.
"Jedna chwila na pewnym strychu w Niemczech, pod koniec I Wojny Światowej. Nie ma żadnej przeszłości, ani przyszłości. Gramofon wydziera się by stłumić jęki bólu. Jego melodia podkreśla aktualności pokazywane w kronice filmowej dotyczącej tego wydarzenia: to jest teraźniejszość, to jest świat.
"Skomplikowane sytuacje psychologiczne są zredukowane do prostych formuł. Młoda kobieta wykonując mimowalny szpagat jest zagrożona palącą się świecą. Kobieta po prawej, która została nonszalancko zbita ze swych nóg, nie będzie w stanie zapobieg gwałtowi. Sadysta podobny do małpy na środku, dokańcza swoją torturę z naukowym chłodem, jakby testował stopień bólu, jaki ludzkie stworzenie jest w stanie znieść. Jedynie pies po lewej rozważa możliwość zewnętrznej pomocy: swoje wycie kieruje zdala od centrum wydarzeń, wierząc że jest ktoś, coś, co jest poza granicami tej ramy. Ale oczywiście nie myśli on racjonalnie!
"Na pierwszym planie, po raz pierwszy w twórczości Beckmanna, widzimy parę świec, których później używał ciągle i nieprzerwanie w swojej martwej naturze, czy tryptykach: jedna upadła i oddała swego ducha; druga trzyma się dzielnie. To tak jakby artysta chciał zostawić jeden przebłysk nadziei, jedno migoczące światełko, by negować całość ciemności."
Stephan Lackner: Max Beckmann, 1983
|