|
Max Fischer urodził się 17 października 1886 w Tübingen. Studia chemiczne w Monachium zakończył doktoratem w 1910 roku, odtąd zamieszkiwał już głównie w Stuttgarcie. W czasie I Wojny Światowej służył w lotnictwie.
Malarstwem Max Fischer zaczął się interesować jeszcze w trakcie studiów i potem – jako biznesmen, współwłaściciel firmy Hornung & Co – w latach dwudziestych już zaczął kupować pierwsze obrazy do swej kolekcji: były to dzieła Oskara Schlemmera, Carla Hofera, Oskara Kokoschki, Franza Marca, Paula Klee i Emila Nolde. Namiętnie nabywa również w tym okresie grafiki Maxa Beckmanna, Otto Dixa i Maxa Pechsteina, a także prace Starych Mistrzów, między innymi Dűrera i Altdorfera.
Wielki Kryzys z lat 1929/30 nie oszczędził firmy Maxa Fischera, co spowodowało, iż jego kolekcjonerska pasja poszła nieco w odstawkę. Podczas II Wojny Światowej Fischer służył w wojsku na południu Włoch.
Po roku 1945 powrócił do swego zamiłowania: jego coraz bogatsza kolekcja zaczęła już wyraźnie ogniskować się na artystach z Kręgu ‘Blaue Reiter’, ‘Brűcke’ i ‘Bauhaus’. A także na dziełach Edvarda Muncha, Emila Nolde i Maxa Beckmanna. Max Fischer – zaprzyjaźniony wtedy ze stuttgartskimi artystami Alfredem Lörcherem i Idą Kerkovius – wzbogaca podówczas swe zbiory o prace tych twórców i Adolfa Hölzela, niegdyś profesora Stuttgart Akademie. Zaczyna też wtedy stopniowo wyprzedawać te dzieła, które w jego własnym rozumieniu nie stanowiły owej metafizycznej istoty jego kolekcji: grafiki Starych Mistrzów i – słuchajcie, słuchajcie !! - Pabla Picassa.
W latach 1947 – 1962 Max Fischer był stałym bywalcem słynnego w Niemczech Stuttgarter Kunstkabinett Romana Norberta Ketterera: uczestniczył w wielu aukcjach dzieł sztuki niedocenianych uprzednio modernistów, wzbogacając w szczególności swe zbiory o dzieła najwybitniejszych ekspresjonistów. Jednym z filarów jego kolekcji stał się już wtedy artystyczny dorobek Ernsta Ludwiga Kirchnera: obok Frédérica Bauera Max Fischer staje się powoli najpoważniejszym kolekcjonerem twórczości tego artysty. Szczególną estymą otaczał Fischer późne dzieła Kirchnera, te z okresu jego pobytu w Davos – duże znaczenie miało w tym przypadku inne zamiłowanie stuttgartskiego miłośnika sztuki: góry.
Pod koniec lat pięćdziesiątych XX wieku, kiedy to twórczość ekspresjonistów zaczęła zyskiwać należne jej uznanie i to nie tylko u koneserów – kolekcja Maxa Fischera okazała się być wtedy zbiorem sztuki wielkim i wysmakowanym, dobranym z wielkim znawstwem i wyczuciem.
To już czwarta w Staatsgalerie Stuttgart wystawa dzieł sztuki ze zbiorów Maxa Fischera: poprzednie miały miejsce w 1973 roku, 1980 i 2004. Tylko pierwszą się nacieszył: Max Fischer zmarł w Stuttgarcie w 1975 roku, w wieku 89 lat.
Trwająca jeszcze niecały miesiąc wystawa w Galerii Państwowej w Stuttgarcie prezentuje aż 180 z liczącej ogółem 250 dzieł kolekcji Maxa Fischera. Dzięki uprzejmości Przyjaciół Sztuki ze Stuttgartu możemy dzisiaj zaprosić Państwa na obszerne jej fragmenty.
Oto Akademie Model I Maxa Beckmanna z 1944 roku: aby kupić ten obraz, za który zażądano horrendalnie wysokiej ceny - Fischer sprzedał wszystkie posiadane przez siebie prace Henri Toulouse-Lautreca, Dűrera i Altdorfera.
Manola to jeden z czterech obrazów Aleksieja Jawleńskiego w Kolekcji Maxa Fischera: znakomity, wspaniały portret młodej Hiszpanki o ogromnych oczach i namiętnych ustach. Niektórzy twierdzą, że Marianne von Werefkin była zawsze bardzo zazdrosna o tę kobietę: ale najprawdopodobniej to zwykłe pomówienie.
Franz Marc często malował naszych braci mniejszych: psy i konie; krowy, sarny i koty. Jest nawet tygrys. Są bardzo zawsze kolorowe: w zbiorach Maxa Fischera znajduje się między innymi jego piękny Czerwony Pies z 1911 roku; jest też jeden podwójny akt – a są tacy, którzy twierdzą, że to najpiękniejsza z możliwych nagość ludzka, którą wyśnił ten Błękitny Jeździec w czasie swego niedługiego życia.
Jest też w zbiorach Maxa Fischera Cygańska Madonna Otto Műllera. To jednak Madonna do Munchowej jakże niepodobna: jest jakaś taka twarda i konkretna - to na pewno bardzo rzeczowa Pani i nie ma w niej prawdopodobnie miejsca, czasu ani ochoty na zbyt wiele miękkości i ciepła, na okazywanie czułości: tego wszystkiego, co niektórym zwariowanym mężczyznom w historii sztuki życia wydawało się być zawsze nieodłącznym atrybutem kobiecości.
Ale o dziełach norweskiego mistrza ekspresji, Edvarda Muncha, opowiadamy odrębnie: zapraszamy.
W kolekcji Maxa Fischera znajduje się sporo świetnych dziel Emila Nolde: prezentujemy dwa z nich. Ten drugi – Tancerka z 1913 roku, zakupiona na aukcji u Ketterera w listopadzie 1950 roku za zawrotną cenę 207 marek – dziwnie przypomina mi inną jeszcze tancerkę, a może nawet dwie: tę pierwszą, Auguste Rodina, którą zobaczyłem w Fondation Pierre Gianadda w Mantigny w czerwcu zeszłego roku. I tę drugą, Kirchnera, którą przeżywałem kiedyś bezlitośnie siedząc w samochodzie na jakimś parkingu w środku miasta i słuchając opowieści o szalonym tańcu Zakochanej Jeszcze Raz Kobiety. Albo to było gdzie indziej, może w Städel Museum we Frankfurcie ? Może to był nawet listopad roku 2008 ?
I na zakończenie zwiedzania zapraszamy Państwa już na samego Ernsta Ludwiga Kirchnera: to dzieła tego artysty były dla Maxa Fischera najważniejszym uzasadnieniem jego życiowej pasji. Proponujemy cztery z nich: między innymi Autoportret z 1924 roku. To właśnie na jego tle sfotografowany został w swoim prywatnym domu Max Fischer w 1954 roku – tą właśnie fotografią rozpoczęliśmy dzisiejszy pokaz.
|