English German French Polish
Tekst
   2010-09-10 | 

Ed Ruscha
Stockholm, 2010-07-25


 

Tego lata najważniejszą wystawą w sztokholmskim Moderna Museet jest wielka retrospektywa życia i twórczości Eda Ruschy – legendarnego artysty Pop Artu, cenionego nie tylko w ukochanej przez niego Kaliforni i nie tylko Stanach Zjednoczonych: po tegorocznym pierwszym benefisie 50-lecia malarstwa Ruschy w Monachium, to już drugi w Europie i zapewne jeszcze nie ostatni.

Wystawa, zorganizowana we współpracy z Hayword Gallery w Londynie, prezentuje ponad 70 obrazów artysty powstałych w okresie od roku 1958 – to było jeszcze na pięć lat przed oficjalnym debiutem w słynnej wówczas z ekscentryczności Ferus Gallery w Los Angeles – aż do dnia dzisiejszego.

Ed Ruscha to dosyć specyficzny człowiek: powtarzał często, że miejscem, które zawsze lubił, w którym zawsze chciał być i które zawsze pozwalało mu tworzyć – był amerykański Zachód. W odróżnieniu od amerykańskiego Wschodu i całej reszty świata. Twierdził tak, gdy miał lat 26, nie zmieniał zdania w wieku lat 63 i pozostał przy nim do dzisiaj: a ma już prawie 73 lata. Niezmienność poglądów i konsekwencja w życiu – to piękne cechy u każdego faceta, chociaż przecież nie zawsze. I należy to uszanować.  

Nie do końca jestem fanem twórczości Eda Ruschy i to z kolei jest moje prawo. Ale w jego sztuce – wśród niewątpliwie wielu ważnych i ciekawych zjawisk – jedno wydaje mi się doprawdy genialne: ten człowiek doszedł w którymś momencie życia - i w którejś chwili tworzenia - do pewnego słusznego i nader mądrego spostrzeżenia. Otóż uznał, że być może trzeba odbiorcy ułatwić odbiór dzieła artystycznego. Podpowiedzieć mu, co on sam chciał wyrazić swoim obrazem i broń Boże nie zmuszać go do całkiem niepotrzebnego myślenia: do tracenia kalorii na często zupełnie chybione próby interpretacji każdego kolejnego wytworu wyobraźni każdego kolejnego nawiedzonego artysty. I tak zaczęły powstawać portrety słów Eda Ruschy: czyste, oszczędne i wspaniałe impulsy do tworzenia dzieła samemu. Samej. 

Zapraszamy na Hałas z 1963 roku: każde z nas zapewne przeżywa w życiu ów zgiełk - nie raz i nie dwa. Wiemy, czym dla nas bywa i sami najlepiej wiemy, jak go namalować. Nie potrzebujemy do tego nikogo obcego.

Krzyk, który albo naraz słyszymy, albo sami z siebie kiedyś wydajemy - i słyszą go wtedy inni. Albo i nie słyszą, a nawet może udają. Czy ktoś może nam coś takiego szczegółowo próbować opisać i wytłumaczyć? Chyba, że jest Edvardem Munchem..

I kwintesencja wzajemnych relacji międzyludzkich: jesteś aż w 90% aniołem i tylko w 10% diablicą. Albo: zaledwie w 90% jesteś dobry, reszta w Twoim wykonaniu to czyste i zwykle oszustwo. Albo jeszcze inaczej: jesteś po prostu złym człowiekiem, mimo, że tak bardzo starasz się zawsze udowodnić mi, że jest inaczej. A może jeszcze inaczej: Ty krygująca się na uczciwość Brudna Świnio!! (…) 

Jak Państwo sami widzicie, mądrość Eda Ruschy, wielkiego artysty amerykańskiego Zachodu – jest nieprzebrana. Edwardzie R., życzymy Ci jeszcze drugich 50 lat Twojego mądrego malarstwa !!!

Zespół Promethidiona.eu

 



Zapraszamy: Moderna Museet Stockholm




Licznik
843801
© Promethidion.eu 2010 Wszelkie Prawa ZastrzeżoneKontakt | Partnerstwo i Mecenat | Księga gości